Dwa tysiące lat temu przyszedł, choć nikt się Go nie spodziewał. Ci którzy czekali, nie poznali Go. Ci do których przyszedł wydali na śmierć, a tym którzy nic o Nim nie wiedzieli, udało się Go rozpoznać. Dzisiaj wszyscy znamy datę. Wszyscy staramy się do niej przygotować, a jednak zawsze przychodzi znienacka.
Znów mnie zaskoczyłeś. Nie jestem gotowy na Twoje przyjście. Nie zdążyłem z tyloma ważnymi sprawami. Cieszę się, że wreszcie jesteś, ale jak mam Cię przyjąć, czym ugościć?
Nic to. On zna nas lepiej niż my sami i wybaczy nam drobiazgi i niedociągnięcia. W końcu doskonale wiedział co zastanie, a i tak przyszedł.
Nie szkodzi, że nie nadążamy, a dni bezpowrotnie mijają. Wszak codziennie można się z Nim na nowo narodzić. Czego Wam wszystkim serdecznie życzę.