Feed on
Posts
Comments

Narodziny

Dwa tysiące lat temu przyszedł, choć nikt się Go nie spodziewał. Ci którzy czekali, nie poznali Go. Ci do których przyszedł wydali na śmierć, a tym którzy nic o Nim nie wiedzieli, udało się Go rozpoznać. Dzisiaj wszyscy znamy datę. Wszyscy staramy się do niej przygotować, a jednak zawsze przychodzi znienacka.

Znów mnie zaskoczyłeś. Nie jestem gotowy na Twoje przyjście. Nie zdążyłem z tyloma ważnymi sprawami. Cieszę się, że wreszcie jesteś, ale jak mam Cię przyjąć, czym ugościć?

Nic to. On zna nas lepiej niż my sami i wybaczy nam drobiazgi i niedociągnięcia. W końcu doskonale wiedział co zastanie, a i tak przyszedł.

Nie szkodzi, że nie nadążamy, a dni bezpowrotnie mijają. Wszak codziennie można się z Nim na nowo narodzić. Czego Wam wszystkim serdecznie życzę.

Konsensus

Widziałem wczoraj w TV ekobęcwała z Greenpeace, który z namaszczeniem tłumaczył, że globalne oci***enie jest oczywiście faktem, ponieważ większość naukowców tak uważa. Trudno, żyjemy w czasach, kiedy liczba  rozstrzyga o normach moralnych, a komisja poselska w drodze głosowania ustala przebieg wydarzeń. Ale ludzie nauki to przecież elita intelektualna. Kto jak kto, ale oni powinni wiedzieć, że prawda nie leży zawsze pośrodku. Prawda leży dokładnie tam, gdzie leży. Jakie to ma znaczenie, ile osób poprze fałszywą teorię? Czy to doda jej słuszności?

A mimo to niektórzy powołują się na konsensus. Czy ktoś jeszcze pamięta, jakie było stanowisko większości w sprawie Układu Słonecznego w czasach Kopernika. Jak miała sie teoria Einsteina do ówczesnej fizyki? Konia z rzędem temu, kto wskaże w historii ludzkości choć jedno przełomowe odkrycie, które nie zaprzeczało dotychczasowym “konsensusowym” poglądom.

Szkoda, że teraz jakikolwiek przełom jest praktycznie niemożliwy. To drobiazg, że idący pod prąd są wyśmiewani. Zawsze byli. Problemem jest, że nie mają oni szans na zdobycie funduszy na swoje badania. Kiedyś zapaleniec musiał przekonać jednego mecenasa. Teraz decyzję podejmują urzędnicy i nawet zakładając, jeśli to nie jest nadmiarem uprzejmości, ich jak najlepsze chęci, przyznanie finansowania badaniom przeczącym obowiązującemu stanowi wiedzy jest rażącą niegospodarnością. I dlatego zamiast niepokornie odkrywać rzeczy wielkie, musimy korzyć się przed tyranią większości. Nawet w nauce.

Godność i sprawiedliwość

W kiblu, w celi powiesił się zbrodniarz. Mądra pani w telewizji wyjaśnia, że kamery nie mogły tego zaobserwować, ponieważ filmowanie więźnia w wiadomym miejscu uwłaczałoby jego godności. No a godność to, jak wiadomo, rzecz święta. A godność więźnia to już szczególnie. W końcu prawo nie nakazuje przestępcom poszanowania godności ofiar, rabowania i gwałcenia z najwyższym szacunkiem. Prawo nie nakazuje traktować z godnością aresztowanego — jego o szóstej nad ranem powinna wywlec z łóżka banda osiłków w kominiarkach. Ale wystarczy, że aresztant przedzieżgnie się w więźnia i natychmiast zyskuje nadpełnię praw człowieczych.

Sprowadzając jednak ten wywód do absurdu, należy zauważyć, że pozbawienie wolności samo w sobie jest straszliwym naruszeniem osławionej godności. Trzymanie człowieka w celi uwłacza jego naturze. Cóż więc robić? Jak karać? To proste. Ekstrakcja ósemki, wycięcie wyrostka, ani żaden inny zabieg chirurgiczny, nikomu nie uwłaczają, a dla wielu obywateli są wręcz obiektem pożądania. Obcinajmy zatem rękę złodziejowi, głowę mordercy, ucho szantażyście. Godne to i sprawiedliwe.

Tylko czy Wam na pewno o to chodzi drodzy obrońcy przestępców?

Módlmy się

Módlmy się za Żydów wiarołomnych,
aby Bóg i Pan nasz zdarł zasłonę
z ich serc, iżby i oni poznali
Jezusa Chrystusa, Pana naszego.
Módlmy się: Wszechmocny wiekuisty Boże,
który od miłosierdzia Twego nawet
Żydów wiarołomnych nie odrzucisz,
wysłuchaj modły nasze za ten lud
zaślepiony, aby wreszcie, poznawszy
światło prawdy, którym jest Chrystus,
z ciemności swoich został wybawiony
przez tegoż Chrystusa Pana naszego.
Amen

Boże Narodzenie

Dwa tysiące lat temu urodziło się Dzieciątko. Jego Matka nie skorzystała z “prawa do decydowania o własnym ciele”. Nie zabiła swojego Syna, mimo że jej położenie życiowe nie było proste. Mąż nie potraktował obcego dziecka jak intruza. Nie stawiał warunków, nie zażądał rozwodu ani “unieważnienia” małżeństwa. Bez względu na wszystko oczekiwali Maleństwa z wielką miłością.

Chłopczyk urodził się w antysanitarnych warunkach, bez wykwalifikowanej pomocy medycznej, bez Karty Praw Kobiety Rodzącej, bez urzędników pomocy socjalnej i policjantów gotowych odebrać Syna wyrodnym rodzicom, którzy nie byli w stanie zapewnić noworodkowi lepszej niż żłobek kołyski. Możni, którzy odwiedzili Dziecię, cierpliwie odczekali na swoją kolej w tłumie ubogich, a po złożeniu darów odjechali nie zwoławszy ani jednej konferencji prasowej. Rodzice nigdy nie zarejestrowali Dziecka w urzędzie. Bez paszportów przekradli się przez granicę uciekając przed represjami tyrana.

Panie, Ty możesz wszystko. Dlaczego jednak mam poczucie, że w naszym świecie nie ma już miejsca, gdzie mógłbyś się narodzić? Otacza nas tyrania gorsza od rzymskiej. Lud zaś nie oczekuje Króla, bo sam sobie jest suwerenem. Są tylko ludzkie serca, gdzie każdej zimy rodzisz się na nowo.

Moim najbliższym, wszystkim gościom odwiedzającym tę stronę i sobie samemu życzę, aby z każdym rokiem przybywało czystych serc, żeby w tym skrajnie nieprzyjaznym świecie Dzieciątko, zamiast abstrakcją, stało się najważniejszą dla nas osobą.

My Dearest Ones, all guests visiting this site, I wish you and myself, that the number of pure hearts would increase, and that in this hostile world the Child instead abstraction would become the most important person for us.

Мои дорогие, все посетители этого сайта, я желаю Вам и себе, чтобы количество чистых сердец всегда увеличивалось, чтобы в этом неприветливом мире Дитя вместо абстракции сталось самой важной особой в нашей жизни.

Kilka ważnych dat

Cała Polska świętuje dziś dziewięćdziesięciolecie odzyskania niepodległości. Trochę to żałosne, że im mniej niepodległości nam zostało, tym z większą pompą obchodzimy święta narodowe1. Może warto jednak przypomnieć, co właściwie dzisiaj świętujemy. Wikipedia podaje:

Rada Regencyjna 7 października 1918 roku ogłosiła niepodległość Polski, a pięć dni później pozbawiła generał-gubernatora warszawskiego Beselera naczelnego dowództwa nad Polską Siłą Zbrojną. 25 października powołano rząd Józefa Świeżyńskiego, który jako pierwszy nie starał się o akceptację władz okupacyjnych niemieckich i austro-węgierskich. 28 października Regenci powołali gen. Tadeusza Rozwadowskiego, wcześniej nieoficjalnego doradcę RR, na stanowisko Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Generał niezwłocznie przystąpił do organizacji Sztabu Generalnego i Ministerstwa Spraw Wojskowych. [...]

Rada Regencyjna 11 listopada 1918 roku przekazała naczelne dowództwo nad wojskiem polskim brygadierowi Józefowi Piłsudskiemu, następnego dnia powierzyła mu misję stworzenia rządu, ale wobec nacisków opinii publicznej zrezygnowała z tego zamiaru i 14 listopada 1918 r. rozwiązała się mocą własnego dekretu. Na podstawie dekretu Rady Regencyjnej władzę zwierzchnią w Królestwie Polskim przejął Józef Piłsudski. W dniach od 14 do 22 listopada 1918 r. Józef Piłsudski był z formalno-prawnego punktu widzenia Regentem Królestwa Polskiego, mimo że nigdy takiego tytułu nie użył. Dopiero 22 listopada przyjął urząd Tymczasowego Naczelnika Państwa i zmienił nazwę państwa z Królestwa Polskiego na Rzeczpospolitą Polską, przesądzając tym samym o republikańskim charakterze odrodzonego państwa polskiego.

JE poseł Artur Górski w swoim artykule z 1995 roku przypomina epizod, kiedy lewicowi politycy zaproponowali ks. Zdzisławowi Lubomirskiemu utworzenie rządu z ich udziałem, w zamian za co uznają oni jego prawo do tronu. Jest to dowód, że większość polityków nie stawiała sobie pytania, czy Polska będzie monarchią, tylko kto zostanie królem. Rada Regencyjna jednak, obawiając się, że na taki wariant nie pozwolą Stany Zjednoczone, dodatkowo osłabiona przez powołanie w Lublinie samozwańczego Rządu Tymczasowego Republiki Polskiej przekazała władzę Józefowi Piłsudskiemu.

Po co te rozważania? Ktoś powie, że przecież jakąś datę wybrać trzeba było. Dlaczego ta gorsza od innych?

Jedenastego listopada 1918 roku Polska była już niepodległa de iure. De facto była państwem bez ustalonych granic, ustroju, administracji i prawa. Rzeczywista niepodległość została dopiero wywalczona w Wersalu, w powstaniach śląskich, w powstaniu wielkopolskim i wreszcie w bitwie warszawskiej. 11 listopada natomiast zostały zaprzepaszczone nadzieje na odbudowę Korony Polskiej. Czy to takie wielkie osiągnięcie?

  1. Ale jak to powiedział Andrzej “Must” Olechowski — “Możemy wpółdecydować o naszych sprawach”[w górę]

Ile jeszcze eksperymentów?

Jeszcze czterdzieści lat temu Rodezja była niewielkim, lecz kwitnącym afrykańskim państwem. Mimo trudnej sytuacji politycznej i sankcji nałożonych przez ONZ po ogłoszeniu niepodległości od Korony Brytyjskiej w 1965 roku, rodezyjska gospodarka dynamicznie się rozwijała. Potrzeba było ośmiu lat wojny z terrorystami dowodzonymi przez maoistę Roberta Mugabe, a wspieranymi przez sąsiednie państwa oraz Związek Sowiecki i ChRL, aby rząd upadł. Po przejęciu władzy przez czarny reżim, podobnie jak w innych afrykańskich państwach, nastąpił exodus białych mieszkańców i rozpoczęła się degrengolada.

Obecnie rolka najtańszego papieru toaletowego kosztuje 100 000 dolarów zimbabwijskich. Gdyby tę sumę rozmienić na najdrobniejsze banknoty, jakie są w obiegu, otrzymalibyśmy 20 tysięcy zimbabwijskich pięciodolarówek. W rolce papieru toaletowego jest około 72 listków. Zatem w tym pięknym kraju 278 razy bardziej opłaca się przed wyjściem z toalety posłużyć środkami płatniczymi w miejsce konwencjonalnych.

Więcej obrazków z rezultatów zimbabwijskiego eksperymentu można znaleźć tutaj.

Ile jeszcze razy świat będzie się z zachwytem przyglądał tryumfom tzw. demokratycznych, a w rzeczywistości socjalistycznych kanalii? Czy rozdziały historii zapisane przez Hitlera, Stalina, Mao, Castro, Pol Pota, albo Mugabe nie wystarczą?

Kto kontroluje przeszłość…

Władze Lwowa dały wyłączność na oprowadzanie po mieście ukraińskim przewodnikom. Oficjalnie powodem jest fakt, że większość wycieczek przyjeżdża z własnymi oprowadzaczami i lokalni narzekają na brak zajęcia1. Inną bardziej prawdopodobną przyczyną jest chęć pozbycia się z miasta polskich przewodników, którzy ośmielają się swoim podopiecznym wmawiać, że zabytki Lwowa są polskie.

Nie jestem bojownikiem o wolność słowa. Wręcz przeciwnie, uważam, że państwo ma prawo, a nawet obowiązek zapobiegać szerzeniu fałszywych i groźnych poglądów, jeżeli prowadzi ono do np. zgorszenia. Ale w żadnym wypadku nie jest dopuszczalne cenzurowanie prawdy. Czy zatem teza, że we Lwowie i ogólnie w zachodniej Ukrainie nie ma polskich zabytków, jest do obronienia? Jeżeli tak, to znaczy, że przodkowie dzisiejszych ukraińskich patriotów nieszczególną estymą darzyli zarówno wiarę prawosławną, jak i ojczysty ukraiński język. Z wielkim natomiast zapamiętaniem budowali kościoły, a swoją ukraińskość potwierdzali wszechobecną polską mową.

Już zdążyłem przywyknąć do ukraińskiej niechęci do Polaków. Rozumiem pochodzenie ich kompleksów, mentalność narodu, któremu wydaje się, że był zawsze podbity. Ale tolerowanie takiego zachowania prowadzi do tego, że można usłyszeć za plecami: “недоризане Лахи”2. Gorzej, Polska wyrzekła się swoich Kresów, ale na Ukrainie są środowiska, które bardzo chętnie przyłączyłyby całą Galicję, jako terytorium rdzennie Ukraińskie. O pomnikach dla “bohaterów” OUN i UPA wsławionych w Wołyńskiej masakrze nawet nie warto wspominać.

Przecież historia Lwowa splata się i z Polską, i z Ukrainą. Jeśli zaś chodzi o przypadki wypaczania przez polskich przewodników faktów historycznych, to uważam, że każdy człowiek ma własną prawdę, jednak rada miasta ma prawo do uchwalania takich decyzji” - powiedział JE Konsul Generalny we Lwowie Wiesław Osuchowski.

Panie Konsulu myli się Pan. Prawda jest tylko jedna. Kto jej nie znając nie pragnie poznania, będzie żył w kłamstwie. Kto znając ją z kłamstwem nie walczy, zasługuje na pogardę. Kiedy wreszcie Rzeczpospolita ocknie się z letargu i przypomni sobie o jej najświetniejszych synach, którzy z wielu pochodzili narodów, ale jeden kraj i jedną wolność umiłowali?

A oto kilka “niepolskich” zabytków, o których świetność Ukraińcy zadbali:

Башта Стефана Баторія - Кам’янець Подільский

070008

A.D. 1585
Per Steph. Bathory R.P.
Conoitum
Stanislao Augusto
Regnante Polonis
Restauratum et Auctum
A.D. 1785

Руська брама - Кам’янець Подільский

070013

Wizerunek królewskiego orła z herbem Ciołek
A.D. 1770

Католицький цвинтар - Славута

030006

Kостьол св. Анни - Язловець

07240014.JPG

Цвинтар - Берездів

20070021
Sapienti sat…
  1. Stąd prosty wniosek, że lokalni przewodnicy są kiepscy, skoro biurom podróży opłaca się dowozić własnych.[w górę]
  2. ”niedorżnięci Polacy”[w górę]

Gratuluję

Merdia1 od kilku dni ogłupiały2 widzów katastrofą, jaka miała wydarzyć się w Brukseli, jeżeli znajdzie się tam Prezydent III/IV RP. Naczelny entomolog kraju roztoczył wizję wygarniturowanych panów wyrywających sobie krzesła. O godzinie 15-stej cały naród zamarł przed telewizorami, żeby zobaczyć, który członek polskiej delegacji wysiądzie z limuzyny z dziurą w klapie po wyrwanym znaczku3. I nagle okazało się, że Pan Prezydent umie wynająć sobie samolot, trafić w odpowiednie miejsce w stolicy obcego kraju i dostać stosowny emblemat. Ba, potrafi się nawet przywitać ze wszystkimi, włącznie z nienawistnym Donaldem i nie wyjść na gbura wśród innych przywódców. Co więcej, niektóre delegacje liczą sobie czterech członków, więc nasza bez nieoczekiwanego wsparcia mogłaby wypaść dość skromnie.

Zatem wszystko dobrze się skończyło. Niepotrzebne były oksfordzkie wygłupy z klękaniem, zwalnianie i wysyłanie na chorobowe pilotów, płacenie postojowego na brukselskim lotnisku, ani chamskie gesty.

Panie Prezydencie, gratuluję Panu niezłomnej woli i spokoju, którymi się Pan wykazał.

Panie Premierze, cieszę się niezmiernie, że poleciał Pan do Brukseli. Szkoda, że nie dalej. Nie potrzebuję Pana w Polsce. Proszę Pana na kolanach, niech Pan leci do Peru…

Tak, wiem, prosić to ja sobie mogę.

  1. niezależne media[w górę]
  2. rzetelnie informowały[w górę]
  3. każdy uczestnik szczytu musi mieć marynarkę przyozdobioną specjalnym znaczkiem[w górę]

Granice niewiedzy

Osiemdziesiąt lat temu Werner Heisenberg sformułował zasadę nieoznaczoności i tym sposobem położył kres nadziei, że szkiełko i oko wystarczą, żeby wszystko zmierzyć. Fizykom przyszło pogodzić się z faktem, że dokładna znajomość położenia cząstki wyklucza precyzyjny pomiar jej prędkości i vice versa. Potem wymyślono  eksperyment z dwiema szczelinami. Okazało się, że pojedynczy elektron, potrafi przelecieć równocześnie przez obie szczeliny, generując na ekranie odpowiedni rozkład prążków interferencyjnych, ale jest przy tym dość wstydliwy, ponieważ śledzenie jego drogi niszczy ten efekt. Fizyk będzie obydwa wymienione zjawiska tłumaczył dualną postacią materii, która w zależności od okoliczności zachowuje się jak cząstki lub fale. Matematyk opowie o niekomutujących operatorach w przestrzeni Hilberta. Zwykli ludzie natomiast muszą poprzestać na świadomości, że konstrukcja świata i jego prawa uniemożliwiają osiągnięcie pełni poznania.

Fizyka, którą znał Heisenberg w nikłym stopniu przypomina dzisiejszą. Raczkująca mechanika kwantowa przeobraziła się w powszechnie obowiązującą kwantową teorię pola, powstał Model Standardowy. Zbudowano olbrzymie akceleratory, dzięki którym dokonano przełomowych odkryć1. Niektórzy boją się, że w laboratorium przypadkiem powstanie niebezpieczna czarna dziura, inni wierzą, że wreszcie z naszym poznaniem dobrniemy do początku Wszechświata.

Załóżmy więc, że się uda: Fizycy znajdą nie tylko Boską Cząstkę, jak określa się bozon Higgsa, ale również na samym początku Wielkiego Wybuchu dostrzegą Palec Boga. Czy to jest możliwe? Wydaje się, że co najwyżej w takim stopniu jak skonstruowanie maszyny, która pozwoli zaobserwować istnienie Boga w naszych czasach. Sęk w tym, że Pan nie pokazuje się na zawołanie naukowców i zazdrośnie pilnuje, aby wiara nie straciła sensu stając się wiedzą naukową. Czy zatem Boskie Tchnienie jest tak przemyślnie ukryte poza prawami fizyki, że jesteśmy skazani na tworzenie fałszywych teorii? Czy Bóg nie przestrzega stworzonych przez siebie reguł? To całkiem możliwe. Ja jednak myślę, że istnieje jeszcze jedna zasada nieoznaczoności — Eksperyment, który prowadzi do odkrycia prawd niedostępnych jest zakazany.

Może właśnie dlatego Wielki Zderzacz się popsuł?

  1. I jeden największy, dzięki któremu dało się zaobserwować olbrzymi wyciek helu[w górę]

Następna »